Świyńci pedzieli: „Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku…”
Tak się składa, że dziś obchodzimy wspomnienie liturgiczne św. Tomasza z Akwinu. Chyba nie przesadzę, jak powiem, że to najwybitniejszy teolog Kościoła, ale nie zamierzam się licytować. Mój wniosek nie wynika z biegłej znajomości jego myśli, ale z opinii na jego temat, jaką wyrazili ci, których uważam za autorytety w dziedzinie teologii i filozofii. Sam Tomasz świadom był swojego ogromnego potencjału intelektualnego, ale to nie sprawiało, że wynosił się nad innych. Nie przypomina to w niczym współczesności, prawda?
Żyjemy w czasach ekspertów. W sieci i telewizji roi się od specjalistów. Najbardziej brylują w tym artyści. Przekonani są o swoim oświeceniu i poczuwają się do roli przewodników opinii publicznej. Fakt, że najczęściej się ośmieszają, jakoś im umyka. Nie wiem, czy mają jakieś z tego profity, ale rywalizują między sobą w kategorii bzdury roku.
Przyznam, że i ja mam z tym problem. Ta paskudna pokusa, by dorzucić coś od siebie, a potem kac z faktu, że się ośmieszyłem… Ileż to różnej maści kompromitacji zaliczyłem, Bóg jeden raczy wiedzieć. Najgorzej pogodzić się z tymi, które miały miejsce w szkole, gdzie to ja mam być nauczycielem. Pamiętam jednego z moich profesorów z uczelni, który w swojej dziedzinie osiągnął wszystkie możliwe tytuły naukowe. Podczas zajęć, jeden ze studentów zadał mu pytanie, po którym profesor się zamyślił i przez chwilę trwała pełna napięcia cisza. I nagle padła niesamowita odpowiedź: nie wiem, ale się douczę. Powiedzieć, że studenci doznali szoku, to nic nie powiedzieć. Po zakończeniu wykładu rozeszliśmy się w ciszy. Tydzień później, profesor rozpoczął wykład tymi słowami: wracając do ostatniego pytania, douczyłem się i oto moja odpowiedź… I choć odpowiedzi nie zrozumiałem, wiedziałem, że trafiłem na profesora i mistrza.
No dobra, a co na to nasz dzisiejszy patron?
„Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji”
Gdyby ludzie zabierali głos tylko w sprawach, na których się znają, nastałaby taka niezręczna cisza…, prawda?
