słowo o Słowie (soS): 1Kor 12, 12.27

23 stycznia 2022

„Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami” (1Kor 12, 12.27)

Nie znam osoby, o której można byłoby powiedzieć, że nie nadaje się do Kościoła. Można opuścić nasze szeregi, wykluczyć się z powodu popełnionych grzechów, ale nikt nie rodzi się niezdolnym do bycia w naszych szeregach. Każdy może, jeśli tylko zechce wnieść do naszej wspólnoty swoje talenty, bo nie znam człowieka, który nie miałby światu nic do zaoferowania, który nie miałby żadnych zdolności. Wspominałem już wielokrotnie, że smuci mnie każde odejście z Kościoła i raduje każdy powrót do owczarni zbłąkanej owcy. Sam przecież kiedyś dostąpiłem tej łaski, po latach trwania w grzechu. Czy z chwilą powrotu, przestałem grzeszyć? Chciałbym powiedzieć, że tak, jednak nie miałoby to wiele wspólnego z prawdą. Jestem we wspólnocie sobie podobnych grzeszników, ale podobnie jak oni, szukam przebaczenia i ocalenia w Jezusie Chrystusie. Nie czuję się przez to lepszy od innych, bo wszystko zawdzięczam Bogu. To właśnie dzięki Niemu, czuję się bliski każdemu człowiekowi.

Niezależnie od tego, czy do końca mych dni wytrwam w Kościele, będzie on trwał. Jeśli będę wierny Chrystusowi, może On posłużyć się mną do zaniesienia Jego orędzia innym ludziom, a przez to nieść im ocalenie. Jeśli mnie lub ciebie zabraknie, może się zdarzyć, że wielu ludzi nie usłyszy o Bogu, który oddał za nich życie z miłości. Nie każdy jest teologiem, ale każdy, niezależnie od stanu w jakim żyje, może stać się znakiem wiary dla kogoś zabłąkanego. Nie tylko biskupi, kapłani, czy osoby konsekrowane są zdolne do dzieła Ewangelizacji. Jestem może mało znaczącym trybikiem, ale czy zegar może sprawnie działać bez choćby najmniejszego z nich? Nie każdy w Kościele może pełnić tak wyeksponowane funkcje jak wskazówki czy tarcza zegarka, ale czymże byłyby one (nawet wykonane ze złota), gdyby nie było ukrytych trybików wprawiających je w ruch.

Nie jestem papieżem, kardynałem czy kimś znaczącym i nie wchodzę w ich kompetencje. Każdy, kto otrzymał od Boga konkretne zadanie, odpowie za to jak je wykonał osobiście. Papież odpowie, za swoje decyzje i czyny, rodzice między innymi za to, czy przekazywali wiarę swoim dzieciom, dzieci czy były posłuszne rodzicom. Wszyscy odpowiemy za obowiązki swojego stanu. Nie odpowiadam za decyzje innych ludzi, ale mogę ich wspierać moją modlitwą i gotowością służenia. Ostatecznie każdy odpowie za swoje życie:

„Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe. Bo kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie. Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie tylko w sobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim. Każdy bowiem poniesie własny ciężar” (Ga 6, 2-5)

Cóż miałbym do powiedzenia tym, którzy z jakichś powodów opuścili nasze szeregi? Wracajcie do domu. Nie jesteśmy lepsi od was, ale znajdziecie sobie podobnych. Może słabych, grzesznych, ale świadomych, że ich siła nie tkwi w nas samych, ale w Bogu. Wracajcie, bo poza Kościołem nie ma zbawienia!