PoCovidowa refleksja

10 lipca 2020

Wielu katolików, zastanawiało się, czy i co się zmieni, po czasie gdy w wyniku pandemii kościoły zostały zamknięte na polecenie naszych biskupów? Nie interesuje mnie jakie nadzieje miały osoby nieprzychylne Kościołowi, bo wiadomo, że liczyły one na zburzenie i zaoranie ruin kościołów i wymarcie ciemnogrodzkiej populacji. Tych drugich muszę zmartwić: byliśmy, jesteśmy i będziemy… Wracając, jednak do poCovidowych przemyśleń, chciałem zaznaczyć, że jako osoba wierząca uważałem, że reakcja naszych biskupów, była przesadzona, bo chcieli być bardziej restrykcyjni, niż Ministerstwo Zdrowia, ale za to oni odpowiedzą kiedyś przed Chrystusem. Na pewno nie była to dla nich łatwa decyzja i jestem daleki od przypisywania im nieszczerych intencji. Przyjąłem to w duchu posłuszeństwa jak wielu świeckich. Szczególnie ciężkie chwile przeżywali kapłani, których owe decyzje odcięły od bezpośredniego kontaktu z wiernymi. Przez cały ten czas zastanawiałem się jednak, co będzie później? Czy wierni wrócą do uczestnictwa we Mszy Świętej, nabożeństwach i duszpasterstwa we wspólnotach?

Dziś nie potrafię na to odpowiedzieć jednoznacznie, ale jedno zdecydowanie się zmieniło. Wniosek, który zaraz wyłuszczę opieram tylko na doświadczeniach z mojej rodzinnej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szombierkach. Zauważyłem, że zdecydowanie więcej osób przystępuję do Komunii Świętej bezpośrednio do ust w pozycji klęczącej. Czyżby aż taka pozytywna zmiana? Nie chcę tu pisać o stałej tendencji, bo minęło za mało czasu, ale trzeba się cieszyć się tym co jest. Szkoda, że nasi duszpasterze rozmiłowani w nowinkach liturgicznych przed laty usunęli balaski, co miało chyba skłonić tych nielicznych  do przyjmowania Ciała Pańskiego w nowej formie. Jak łatwo się zorientować, jestem zwolennikiem przyjmowania Komunii na kolanach, a już na pewno jestem zdecydowanym przeciwnikiem przyjmowania na rękę. To uważam za błąd, ale nie ja mam głos decyzyjny w Kościele.

Oczywiście cieszy mnie ta zmiana i liczę, że po pierwsze owa tendencja się utrzyma, a nawet wzrośnie, a po drugie, że księża mimo swoich oporów, zadbają o wiernych instalując na nowo balaski. To taka moja mała prośba. Osobiście dam radę uklęknąć na marmurowym stopniu i wstać bez podpierania, ale wiele starszych osób ma z tym problem. Nie wiem jaka zmiana zaszła w świadomości tych osób, że coraz liczniej przyjmują Komunię klęcząc, ale na pewno nie jest to dziwactwo czy chwilowa fanaberia – jak komentują to niektórzy. Warto zastanowić się nad powodem tych zmian. Rozmawiam z wieloma ludźmi świeckimi i osobami duchownymi. Ci drudzy w zdecydowanej większości są przeciwni owej „nadgorliwości” niektórych wiernych, ale przynajmniej okazują im tolerancję i nie odmawiają udzielenia Komunii. Natomiast ciekawym sygnałem są świeccy, którzy w wyniku pogłębionego życia sakramentalnego, czy w skutek powrotu po latach praktykowania katolicyzmu powiedzmy… progresywnego, szukają tego, co tradycyjne w Kościele. Może być to również skutek ograniczenia uczestnictwa w praktykach religijnych do rzeczywistości wirtualnej. Szukając w przestrzeni medialnej transmisji Mszy Świętej, Drogi Krzyżowej czy rekolekcji wielkopostnych, natknęli się na wielu postępowych duchownych – gwiazd internetu – głoszących w bardzo atrakcyjnej formie poglądy bliższe protestantom niż katolikom, czego przykładem może być o. Adam Szustak OP. To zaś mogło wzbudzić ich słuszne wątpliwości i zachęciło do pogłębionej lektury Pisma Świętego, czy dokumentów Kościoła. Nikt nie zrobił żadnych ankiet i badań w tym względzie. Nie wiem też, czy to zjawisko z mojej parafii, czy podobne zmiany można zaobserwować w szerszej perspektywie Kościoła. Cieszy mnie to, bo historia naszej wspólnoty założonej przez Jezusa Chrystusa pokazuje, że największe reformy i zmiany nie polegały na gonieniu świata, ale na powrocie do źródeł, do wierności Jego nauce oraz temu, co głosili Jego uczniowie – Apostołowie. Wystarczy wczytać się w żywoty świętych. Dziś śmiało można im przypisać termin FUNDAMENTALISTÓW.