Mąż czy filozof?

16 maja 2026

Przed wielu laty, gdy podczas studiów próbowałem zmierzyć się z tajnikami filozofii, wpadło mi w oko pewne zdanie. Oto jeden z wielkich filozofów zwrócił się do swego ucznia tymi słowami: „Tak czy siak się żeń. Jeśli będziesz miał dobrą żonę, będziesz szczęśliwy, a jeśli złą, zostaniesz filozofem”. Filozof ze mnie żaden, a zatem jestem szczęśliwym mężem.

Małżeństwo to wspaniały pomysł Boga. Przekonuję się o tym z każdym kolejnym dniem. Jestem Mu niezmiennie wdzięczny za to, że na mojej drodze postawił wyjątkową kobietę. Niemniej jednak do aniołów daleko nam… a raczej mnie.

Nieżyjący ks. prof. Piotr Lenartowicz w swych dowodach na temat wyższości kobiet nad mężczyznami wyraźnie tę kwestię zaznaczył: „Człowiek zajmuje pozycję pośrednią pomiędzy zwierzętami a aniołami. Kto bardziej przypomina anioła: mężczyzna, czy kobieta? Sądzę, że tu sprawa jest całkiem jasna”. Co do słuszności owego wywodu nie mam żadnych wątpliwości.

Gdy przy spisywaniu protokołu przedślubnego proboszcz zapytał, jak długo się znamy, zgodnie odpowiedzieliśmy, że łatwiej będzie powiedzieć, jak długo się nie znamy, bo tak wyszło, że nasze drogi krzyżowały się od dzieciństwa, gdy ja jeszcze ganiałem za piłką, a ona skakała przez gumę. Ciekawe, że nasi wspólni znajomi i przyjaciele widzieli nas zawsze razem, podczas gdy my szukaliśmy miłości wszędzie, tylko nie w odległości pięciu minut drogi od rodzinnego domu. Szczególnie ja byłem kochliwy i wypatrywałem jej od gór po morze… A okazało się, że ta jedyna i ukochana jest tak blisko.

Gdyby jednak ktoś mnie zapytał, co najbardziej mi się w niej podoba, miałbym spory problem. Piękne jest to, że akceptujemy się takimi, jacy jesteśmy. Nigdy nie było żadnego pozerstwa i udawania. Zachwyca mnie nasze wzajemne zaufanie. Nie ma w nas zazdrości i zaborczości. Choć ślubowaliśmy sobie wyłączność, jesteśmy wolni i spokojni co do stałości naszego związku. Oczywiście nawet najpiękniejszą miłość ludzie potrafią zniszczyć. Przecież oboje jesteśmy grzesznikami. Staram się zatem pamiętać, że mamy wsparcie w Bogu, który jest nie tylko świadkiem, a co za tym idzie sędzią naszych zobowiązań, ale nade wszystko opiekunem nieustannie służącym nam pomocą. Każdego dnia modlę się za moją żonę. Proszę Boga o wszelkie potrzebne jej łaski. A proszę mi wierzyć, by wytrwać z kimś takim jak ja, potrzeba ich naprawdę wiele.

Mam problem z pozytywnym patrzeniem na siebie i chętnie bym napisał, że ona jest wspaniała, a ja mam szczęście, mogąc jej towarzyszyć. Jednak małżeństwo to nieustanny dar z siebie. Tak, moja żona bardzo mnie ubogaca, sprawia, że czuję się wyjątkowo, ale wiem też, że nie jest ze mną z litości czy w ramach pokuty. Na pewno widzi we mnie coś, czego sam nie dostrzegam, a co dla niej jest wartościowe i czyni ją szczęśliwą. Muszę jedynie dopilnować, by rozwijać w sobie to dobro, które upiększa jej małżeńską drogę.

Wiele cech mojej żony sprawia, że wciąż za nią tęsknię i cieszę się z powrotu do domu, w którym mogę się realizować na drodze małżeńskiego powołania. Niekiedy – jak to w życiu – bywa trudno. Ważne, byśmy wspólnie robili wszystko, wciąż patrząc w tym samym kierunku i pokonując trudności. Wiem, że mam wyjątkowe szczęście, bo u mojego boku stoi ktoś, kto pomaga mi być lepszym mężczyzną, mężem, ojcem i, co ważne, katolikiem. Mogę powiedzieć, że na moich oczach spełniają się słowa Pisma Świętego: „Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia” (Prz 31,10-12).

Czy wytrwamy do końca? Bóg jeden raczy wiedzieć. Jednak dopóki redakcja „Głosu Ojca Pio” będzie podpisywała moje felietony w ten sposób: „ADAM MANIURA – mąż, ojciec, katecheta i miłośnik fotografii, prowadzi fotoblog bytominside.pl”, bądźcie o nas spokojni. Módlcie się, proszę, o moje małżeństwo, by nie było potrzeby zmieniać tego biogramu na eufemistyczną wersję: ADAM MANIURA – filozof, ojciec, katecheta i miłośnik fotografii, prowadzi fotoblog bytominside.pl.

Tekst ukazał się w piśmie “Głos o. Pio” (styczeń/lity 2026)