Bohater tygodnia: św. Tomasz More (Morus)

18 czerwca 2024

Tomasz More, to idealny święty na obecne czasy.  Człowiek,  który z miłości  do  Kościoła  oddał  swoje  życie, a były to bardzo trudne czasy, w których bycie katolikiem oznaczało więzienie, tortury i śmierć.

Urodził się w Londynie 7 lutego 1478 r. Z racji na mieszczańskie pochodzenie miał szanse na wykształcenie, a że okazał się całkiem pojętnym uczniem, w wieku 12 lat przydzielono go do dworu kardynała i Lorda Kanclerza Johna Mortona. Po namowie ojca rozpoczął studia prawnicze, by stać się adwokatem.

Wkrótce wybrano go do parlamentu, gdzie podpadł królowi Henrykowi VIII, który chciał nałożyć osobny podatek na poddanych. Tomaszowi udało się przeforsować sprzeciw. Oprócz doskonałego prawniczego wykształcenia, cechowała go też głęboka wiara. Pod jej wpływem wstąpił do Kartuzów, gdzie spędził cztery lata. Jednak Chrystus miał wobec niego inne plany. Tomasz występuje i po pewnym czasie żeni się z Jane Colt. Niestety żona wkrótce umiera, zostawiając go z czwórką małych dzieci. Tomasz żeni się ponownie ze starszą od siebie Alicją Middleton.

W roku 1510 Tomasz zostaje wybrany sędzią, do spraw cywilnych. Po pewnym czasie z racji na swoje wielki kompetencje zostaje obdarowany przez króla tytułem szlacheckim i mianowany na rycerza. Jakby tego było mało król mianuje go przewodniczącym sądu oraz tajnym radcą. Na czym polegała jego praca, nie potrafię dokładnie wyjaśnić, ale na pewno należał do grona najbliższych i najbardziej zaufanych doradców króla Anglii. Otrzymał nawet tytuł najwyższego kanclerza państwa. To taka druga osoba po królu w państwie. Kariera jak z bajki, ale życie bywa kapryśne.

Ze swych obowiązków wywiązywał się sumiennie. Sprawy sądowe załatwiał na bieżąco i każdego człowieka traktował równo, nie mając względów na zajmowane stanowisko czy znajomości. Można powiedzieć wzór urzędnika. Brzydził się korupcją i wszelkimi nadużyciami władzy, których w tamtych czasach (podobnie jak i dziś) nie brakowało. To wszystko miało swe źródło w jego wielkiej pobożności. Starał się dużo modlić, czytał Pismo Święte i inne książki ascetyczne i w miarę swoich możliwości podejmował dzieła pokutne. Oczywiście wszystko z wielkim rozsądkiem, bo przecież nie był żadnym mnichem lub kapłanem. Musiał przecież wypełniać obowiązki rodzinne i służbowe.

Wszystko zmieniło się w roku 1531, kiedy Henryk VIII mianował się głową Kościoła w Anglii. Na znak protestu Tomasz zrezygnował z piastowanych stanowisk. Szybko popadł w niełaskę, gdyż nie wziął udziału w ślubie króla z kochanką Anną Boleyn i nie złożył wymaganej przysięgi królowi jako zwierzchnikowi Kościoła. Uznano to za zdradę stanu i 1 lipca 1535 odbył się są nad aresztowanym. Gdy oddano mu głos odpowiedział: „Nie mam, moi Panowie, nic więcej do powiedzenia, jak tylko przypomnieć, że chociaż do najżarliwszych wrogów św. Szczepana należał Szaweł, pilnujący szat kamienujących go oprawców, to jednak obaj są ze sobą w zgodzie w niebie. Mam nadzieję, że i my razem tam się zobaczymy”. Tego samego dnia sąd skazał go na karę śmierci.

Egzekucja publiczna odbyła się 6 lipca tego samego roku. Przed ścięciem Tomasz prosił o modlitwę, potwierdził swą katolicką przynależność i prosił Boga, by i król wrócił na łono Kościoła. Jego ciało straż więzienna pochowała w nieznanym miejscu, a głowę wbitą na pal i wystawiono na widok publiczny na moście nad Tamizą. Po miesiącu zdjęto ją i wrzucono do morza. Jednak jego córka Małgorzata wyłowiła ją i pochowała w krypcie kościoła św. Dunstana w Canterbury.

Znany jest również z swych pism. Jego najbardziej znanym dziełem jest „Utopia” – taka wizja idealnego państwa. Jednak ja najbardziej cenię go za modlitwę o dobry humor, która brzmi tak:

Panie, obdarz mnie dobrym trawieniem,
a również czymś, co mógłbym strawić.
Daj mi zdrowie ciała i dobry humor,
by móc je zachować.

Daj mi, Panie, duszę prostą, która potrafi
uznać za skarb wszystko, co jest dobre
i która nie zlęknie się widokiem zła,
ale raczej znajdzie sposób,
by doprowadzić wszystko na swoje miejsce.

Daj mi duszę, która nie zazna nudy,
zrzędzenia, westchnień, lamentów
i nie pozwól, bym zbytnio martwił się zawalidrogą,
która nazywa się „ja”.

Daj mi, Panie, poczucie humoru.
Udziel mi łaski zrozumienia żartu,
by odkryć w życiu trochę radości
i by móc użyczyć jej innym. 
Amen.”

Beatyfikacji dokonał w roku 1886 papież Leona XIII, a kanonizacji Pius XI w 1935 r. Jego wspomnienie liturgiczne przypada na 22 czerwca.

Św. Tomaszu, módl się za nami!